Królestwo Athos
Wróć do prasy
Czas Kultura

[Przedruk] Czym jest, czym będzie Hasseland

Santiago Vilarte von Hippogriff · 28.07.2026, 21:47 · Wydawca: Santiago Vilarte von Hippogriff

Witamy się z czytelnikami athoskiego (?) wydania "Czasu" i na dzień dobry publikujemy przedruk artykułu, jaki ukazał się 26 lipca br. w naszym wydaniu hasselandzkim. Gwarantujemy, że będziemy uważnymi obserwatorami i komentatorami rzeczywistości Athos.
***

Ćwierćwiecze istnienia to dla Hasselandu doskonała okazja na jakąś systematyczną refleksję nad naszą kulturą. To ona, bardziej nawet niż osobiste interakcje albo solidnie przygotowane strony prowincji, jest czynnikiem, który decyduje o tym, czy ktokolwiek z zewnątrz zdecyduje się u nas zaangażować, czy wybierze kogoś innego. Czy to ktoś zupełnie nowy, czy ktoś ze stażem, szukający na nowo swojego miejsca – klarowne ramy kulturowe, w których można się poruszać, powinny być naszym atutem.

Kiedy pojawia się w Sarmacji ktoś nowy, nieraz dostaje taki przekaz, że może tu być kim chce i robić, co zechce. Taka „biała kartka” może być zarówna motywująca, jak i zniechęcająca, zależy na ile wytrwały i kreatywny jest ktoś taki. Nie inaczej jest w kulturze. Przybywając do jakiegoś miejsca, które ma jedynie jakieś luźne „strzępki” kultury, trzeba podjąć wysiłek żeby samemu zdefiniować sobie fundamenty, na których będzie się działać. Oczywiście można się przy tym pomylić i pójść w fabułę, która jest kompletnie nie w guście pozostałych mieszkańców, co się kończy zniechęceniem, gdy brakuje reakcji i oznak zainteresowania.

Hasseland kulturowo przechodził przez różne okresy. Wydaje się, że chronologicznie najstarszą kulturą narodową była razuryjskość, stylizowana na realową Azję Południowo-Wschodnią, głównie przez dobór grafik. Czy to był świadomy wybór i czy byli wtedy na pokładzie ludzie autentycznie zainteresowani tymi tematami – to musiałby opowiedzieć nasz król-senior. We współczesnym Hasselandzie Razuryjczycy z braku takiej osoby, w naturalny sposób zeszli na margines. Zanikły związane z nimi inicjatywy, a nieliczne próby wskrzeszania ich kultury (świątynia razuryjska w Angemoncie) były robione po omacku i bez większego skutku. Jest to naturalna kolej rzeczy i można przyjąć, że element razuryjski wejdzie póki co w stan wegetacji: nikt ich nie wymaże z mapy KH, ale będą tam pasywnie egzystować, czekając jak na Godota na kogoś, kogo interesuje Azja jako taka.

Zamkniętym okresem był u nas okres rosyjski/rusowski, który trwał raptem pół roku – w grudniu 2014 nowym królem został Iwan I Pietrow, którego panowanie zaznaczyło się dążeniem do odzyskania Cyberii, ale też rusyfikacją kraju. Wraz z jego abdykacją w maju 2015 roku zakończył się także ten prąd kulturowy, który nigdy nie miał u nas szerszego oparcia.

Co do mnie, najbliższa jest mi kultura kręgu hiszpańskojęzycznego, do której w mikro nawiązuje Skarland, i liczę na to, że uda mi się na dobre rozkręcić ‘okres hiszpański’ w kulturze KH. Narracyjnie nie jest to jakaś odklejka – wszak wraz z nawiązaniem współpracy gospodarczej ze Skarlandem, z pewnością nawiązała się także wymiana kulturowa. Jednocześnie dla kogoś nowego to obszar kulturowy łatwy do zrozumienia, z definicji łatwiejszy niż projekty całkowicie autorskie, i bez wysokich progów wejścia – chyba każdy ma jakieś związane z tym skojarzenia, na których może budować i tworzyć.
Żeby wyraźniej zaznaczyć nowe akcenty, chcę zorganizować festiwal kulturowy na wzór FOTW lub dawniejszego Tygodnia Smoka. To plany na jesień. Mam nadzieję, że w jego efekcie powstanie wyobrażenie na temat hasselandzkiej muzyki narodowej, stroju narodowego/ludowego i innych takich elementów. Osobną kwestią jest język – tworzenie hasselandzkiego jest obecnie w zawieszeniu i czeka na swoją kolej, ale nie rezygnujemy z tego. Hiszpański będzie miał u nas swój udział, ale przyjęcie go 1:1 byłoby pójściem na łatwiznę.

Zakładam, że zwieńczeniem tych wysiłków będzie ich ujęcie w jakąś formę przyjemną dla oka – choćby na stronie KH – żeby każdy przybysz mógł w 30 sekund zorientować się, dokąd przybył i w jakich ramach może tworzyć.
Dokładam do tego nasz model patriotyzmu – świadomie nieco pompatyczny, nieco śmieszkowy i z dystansem do siebie, i uzyskujemy przestrzeń, w której każdy będzie się mógł odnaleźć, jeśli tylko dobrze ją zdefiniujemy i zaprezentujemy.
SV