Czas
Kultura
[Przedruk] Czym jest, czym będzie Hasseland
Witamy się z czytelnikami athoskiego (?) wydania "Czasu" i na dzień dobry publikujemy przedruk artykułu, jaki ukazał się 26 lipca br. w naszym wydaniu hasselandzkim. Gwarantujemy, że będziemy uważnymi obserwatorami i komentatorami rzeczywistości Athos.
Ćwierćwiecze istnienia to dla Hasselandu doskonała okazja na jakąś systematyczną refleksję nad naszą kulturą. To ona, bardziej nawet niż osobiste interakcje albo solidnie przygotowane strony prowincji, jest czynnikiem, który decyduje o tym, czy ktokolwiek z zewnątrz zdecyduje się u nas zaangażować, czy wybierze kogoś innego. Czy to ktoś zupełnie nowy, czy ktoś ze stażem, szukający na nowo swojego miejsca – klarowne ramy kulturowe, w których można się poruszać, powinny być naszym atutem.
Kiedy pojawia się w Sarmacji ktoś nowy, nieraz dostaje taki przekaz, że może tu być kim chce i robić, co zechce. Taka „biała kartka” może być zarówna motywująca, jak i zniechęcająca, zależy na ile wytrwały i kreatywny jest ktoś taki. Nie inaczej jest w kulturze. Przybywając do jakiegoś miejsca, które ma jedynie jakieś luźne „strzępki” kultury, trzeba podjąć wysiłek żeby samemu zdefiniować sobie fundamenty, na których będzie się działać. Oczywiście można się przy tym pomylić i pójść w fabułę, która jest kompletnie nie w guście pozostałych mieszkańców, co się kończy zniechęceniem, gdy brakuje reakcji i oznak zainteresowania.
Hasseland kulturowo przechodził przez różne okresy. Wydaje się, że chronologicznie najstarszą kulturą narodową była razuryjskość, stylizowana na realową Azję Południowo-Wschodnią, głównie przez dobór grafik. Czy to był świadomy wybór i czy byli wtedy na pokładzie ludzie autentycznie zainteresowani tymi tematami – to musiałby opowiedzieć nasz król-senior. We współczesnym Hasselandzie Razuryjczycy z braku takiej osoby, w naturalny sposób zeszli na margines. Zanikły związane z nimi inicjatywy, a nieliczne próby wskrzeszania ich kultury (świątynia razuryjska w Angemoncie) były robione po omacku i bez większego skutku. Jest to naturalna kolej rzeczy i można przyjąć, że element razuryjski wejdzie póki co w stan wegetacji: nikt ich nie wymaże z mapy KH, ale będą tam pasywnie egzystować, czekając jak na Godota na kogoś, kogo interesuje Azja jako taka.
Zamkniętym okresem był u nas okres rosyjski/rusowski, który trwał raptem pół roku – w grudniu 2014 nowym królem został Iwan I Pietrow, którego panowanie zaznaczyło się dążeniem do odzyskania Cyberii, ale też rusyfikacją kraju. Wraz z jego abdykacją w maju 2015 roku zakończył się także ten prąd kulturowy, który nigdy nie miał u nas szerszego oparcia.
Co do mnie, najbliższa jest mi kultura kręgu hiszpańskojęzycznego, do której w mikro nawiązuje Skarland, i liczę na to, że uda mi się na dobre rozkręcić ‘okres hiszpański’ w kulturze KH. Narracyjnie nie jest to jakaś odklejka – wszak wraz z nawiązaniem współpracy gospodarczej ze Skarlandem, z pewnością nawiązała się także wymiana kulturowa. Jednocześnie dla kogoś nowego to obszar kulturowy łatwy do zrozumienia, z definicji łatwiejszy niż projekty całkowicie autorskie, i bez wysokich progów wejścia – chyba każdy ma jakieś związane z tym skojarzenia, na których może budować i tworzyć.
Żeby wyraźniej zaznaczyć nowe akcenty, chcę zorganizować festiwal kulturowy na wzór FOTW lub dawniejszego Tygodnia Smoka. To plany na jesień. Mam nadzieję, że w jego efekcie powstanie wyobrażenie na temat hasselandzkiej muzyki narodowej, stroju narodowego/ludowego i innych takich elementów. Osobną kwestią jest język – tworzenie hasselandzkiego jest obecnie w zawieszeniu i czeka na swoją kolej, ale nie rezygnujemy z tego. Hiszpański będzie miał u nas swój udział, ale przyjęcie go 1:1 byłoby pójściem na łatwiznę.
Zakładam, że zwieńczeniem tych wysiłków będzie ich ujęcie w jakąś formę przyjemną dla oka – choćby na stronie KH – żeby każdy przybysz mógł w 30 sekund zorientować się, dokąd przybył i w jakich ramach może tworzyć.
Dokładam do tego nasz model patriotyzmu – świadomie nieco pompatyczny, nieco śmieszkowy i z dystansem do siebie, i uzyskujemy przestrzeń, w której każdy będzie się mógł odnaleźć, jeśli tylko dobrze ją zdefiniujemy i zaprezentujemy.
SV
***
Ćwierćwiecze istnienia to dla Hasselandu doskonała okazja na jakąś systematyczną refleksję nad naszą kulturą. To ona, bardziej nawet niż osobiste interakcje albo solidnie przygotowane strony prowincji, jest czynnikiem, który decyduje o tym, czy ktokolwiek z zewnątrz zdecyduje się u nas zaangażować, czy wybierze kogoś innego. Czy to ktoś zupełnie nowy, czy ktoś ze stażem, szukający na nowo swojego miejsca – klarowne ramy kulturowe, w których można się poruszać, powinny być naszym atutem.
Kiedy pojawia się w Sarmacji ktoś nowy, nieraz dostaje taki przekaz, że może tu być kim chce i robić, co zechce. Taka „biała kartka” może być zarówna motywująca, jak i zniechęcająca, zależy na ile wytrwały i kreatywny jest ktoś taki. Nie inaczej jest w kulturze. Przybywając do jakiegoś miejsca, które ma jedynie jakieś luźne „strzępki” kultury, trzeba podjąć wysiłek żeby samemu zdefiniować sobie fundamenty, na których będzie się działać. Oczywiście można się przy tym pomylić i pójść w fabułę, która jest kompletnie nie w guście pozostałych mieszkańców, co się kończy zniechęceniem, gdy brakuje reakcji i oznak zainteresowania.
Hasseland kulturowo przechodził przez różne okresy. Wydaje się, że chronologicznie najstarszą kulturą narodową była razuryjskość, stylizowana na realową Azję Południowo-Wschodnią, głównie przez dobór grafik. Czy to był świadomy wybór i czy byli wtedy na pokładzie ludzie autentycznie zainteresowani tymi tematami – to musiałby opowiedzieć nasz król-senior. We współczesnym Hasselandzie Razuryjczycy z braku takiej osoby, w naturalny sposób zeszli na margines. Zanikły związane z nimi inicjatywy, a nieliczne próby wskrzeszania ich kultury (świątynia razuryjska w Angemoncie) były robione po omacku i bez większego skutku. Jest to naturalna kolej rzeczy i można przyjąć, że element razuryjski wejdzie póki co w stan wegetacji: nikt ich nie wymaże z mapy KH, ale będą tam pasywnie egzystować, czekając jak na Godota na kogoś, kogo interesuje Azja jako taka.
Zamkniętym okresem był u nas okres rosyjski/rusowski, który trwał raptem pół roku – w grudniu 2014 nowym królem został Iwan I Pietrow, którego panowanie zaznaczyło się dążeniem do odzyskania Cyberii, ale też rusyfikacją kraju. Wraz z jego abdykacją w maju 2015 roku zakończył się także ten prąd kulturowy, który nigdy nie miał u nas szerszego oparcia.
Co do mnie, najbliższa jest mi kultura kręgu hiszpańskojęzycznego, do której w mikro nawiązuje Skarland, i liczę na to, że uda mi się na dobre rozkręcić ‘okres hiszpański’ w kulturze KH. Narracyjnie nie jest to jakaś odklejka – wszak wraz z nawiązaniem współpracy gospodarczej ze Skarlandem, z pewnością nawiązała się także wymiana kulturowa. Jednocześnie dla kogoś nowego to obszar kulturowy łatwy do zrozumienia, z definicji łatwiejszy niż projekty całkowicie autorskie, i bez wysokich progów wejścia – chyba każdy ma jakieś związane z tym skojarzenia, na których może budować i tworzyć.
Żeby wyraźniej zaznaczyć nowe akcenty, chcę zorganizować festiwal kulturowy na wzór FOTW lub dawniejszego Tygodnia Smoka. To plany na jesień. Mam nadzieję, że w jego efekcie powstanie wyobrażenie na temat hasselandzkiej muzyki narodowej, stroju narodowego/ludowego i innych takich elementów. Osobną kwestią jest język – tworzenie hasselandzkiego jest obecnie w zawieszeniu i czeka na swoją kolej, ale nie rezygnujemy z tego. Hiszpański będzie miał u nas swój udział, ale przyjęcie go 1:1 byłoby pójściem na łatwiznę.
Zakładam, że zwieńczeniem tych wysiłków będzie ich ujęcie w jakąś formę przyjemną dla oka – choćby na stronie KH – żeby każdy przybysz mógł w 30 sekund zorientować się, dokąd przybył i w jakich ramach może tworzyć.
Dokładam do tego nasz model patriotyzmu – świadomie nieco pompatyczny, nieco śmieszkowy i z dystansem do siebie, i uzyskujemy przestrzeń, w której każdy będzie się mógł odnaleźć, jeśli tylko dobrze ją zdefiniujemy i zaprezentujemy.
SV